wtorek, 13 marca 2012

Kobiety o finansach.

W ciągu dnia prowadzimy tak wiele rozmów, dochodzi między nami do tylu wymian interesujących opinii, że zawsze żałuję, iż nie można sobie tego wszystkiego nagrać na jakiś swój własny "dysk pamięci zewnętrznej", z którego można byłoby później skanować najciekawsze, najbardziej inspirujące myśli.
Ostatnio rozmawiam z wieloma osobami na różne, czasami bardzo inspirujące tematy. Najczęściej dzieje się to podczas spotkań w kuchni przy kawie czy obiedzie, podczas których z koleżankami i kolegami - "dzieciatymi" i tymi, którzy nie mają dzieci wymieniamy poglądy na różne sprawy życiowe.
Dzisiaj ucięłam sobie z koleżanką pogawędkę na temat prowadzenia przez kobiety blogów na tematy finansowe. Doszłyśmy do wniosku, że miejsc, w których kobiety piszą o finansach, jest w polskim internecie jak na lekarstwo. Najczęściej są to martwe byty, nieaktualizowane dawno temu. Sprawdzałam sobie przed chwilą, jak to wygląda - po wpisaniu do wyszukiwarki odpowiedniego hasła, na pierwszej stronie wyszukiwania pojawiają się dwa blogi, które zostały już "porzucone" przez ich autorki.
W internecie jest za to o niebo więcej blogów finansowych, prowadzonych przez mężczyzn - można tam znaleźć analizy zyskowności różnych instrumentów finansowych, wykresy, dane o wartościach inwestycji w czasie czy rekomendacje inwestycyjne. 
Wygląda na to, że zajęłyśmy sobie swoją, bezpieczną enklawę pt. macierzyństwo, dzieci, moda, urządzanie wnętrz czy rękodzieło.
Zastanawiałyśmy się dzisiaj z M., czy jest tak, że kobiety bardziej obawiają się krytyki na polu, opanowanym dotychczas przez rodzaj męski? Podejrzewam, że niewielu facetów będzie się wypowiadać na temat wychowania dzieci, uczuć macierzyńskich, relacji z dziećmi czy technik decoupage. 
Mimo, że kobiety zajmują się finansami w zaciszu domowym, chyba nie czują się na siłach, aby publicznie zabierać głos w tej sprawie (jeśli nie są postaciami publicznymi, zajmującymi się tą sferą zawodowo).
W sumie mnie to wcale nie dziwi. Sama pracuję już 10 lat w firmie finansowej, ale - mimo, że pewnie wiem więcej niż przeciętna Polka w temacie finansów - nie czuję się na siłach występować z pozycji eksperta. Chyba podświadomie nie czuję się do tego uprawniona, bo nie jestem umysłem typowo analitycznym.
Zresztą, od dawna twierdzę, że same firmy finansowe nie starają się komunikować bezpośrednio do kobiet - teraz to się powoli zmienia, ale wystarczy przeanalizować sobie przykłady reklam z paru ostatnich lat, aby mieć poczucie, że świat finansów ogranicza się raczej do ściskających sobie ręce panów w garniturach. 
P.S. Jeśli macie godne polecenia blogi o finansach, prowadzone przez kobiety - zachęcam do zostawienia namiarów w komentarzach pod wpisem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli chcesz przyłączyć się do entuzjastów rozwoju oraz czytelników bloga podziel się, proszę, przemyśleniami.